Oleje a odporność na jesień
Pierwsze złote liście i rześkie poranki to znak, że jesień już za progiem. Wraz z nią przychodzi czas na grube swetry, wieczory z ciepłą herbatą i… sezonowe spadki formy. Zamiast czekać na pierwsze przeziębienie, warto odkryć niezwykle smaczne sposoby na budowanie zdrowia. W tym przypadku, tłoczone na zimno oleje roślinne to takie płynne, naturalne tarcze. Kryją w sobie mnóstwo witamin i dobrych tłuszczów, które krok po kroku budują w naszym ciele odporność. Wystarczy włączyć je do codziennych posiłków, by łagodnie i z uśmiechem przygotować organizm na chłodniejsze miesiące.
Spokój, harmonia i solidna baza
Kiedy nasz organizm ma stawić czoła jesiennym infekcjom, potrzebuje wewnętrznego wyciszenia i siły. Tu wkraczają kwasy Omega-3, które działają jak kojący balsam na wszelkie stany zapalne. Jeśli chcemy dostarczyć ich sobie w najlepszej postaci, warto zaprzyjaźnić się z lnem. Olej z jego nasion świetnie przygotuje Twoje ciało na sezonowe wyzwania. Podobne działanie, wspierające nasz wewnętrzny balans, ma olej konopny oraz nasz polski, bardzo tradycyjny olej rydzowy. Kiedy dodamy je do ulubionej sałatki, dostarczymy sobie dokładnie tych kwasów tłuszczowych, których potrzebujemy, by z werwą witać poranne przymrozki.
Gdy wokół wszyscy zaczynają kichać, nasza dieta potrzebuje składników do zadań specjalnych. Prawdziwym królem jesieni jest bez wątpienia olej z czarnuszki. Jego korzenny, bardzo wyrazisty smak to zasługa wspaniałych naturalnych związków, które aktywnie stymulują naszą odporność i pomagają przegonić pierwsze oznaki osłabienia. Ale czarnuszka to nie jedyny as w rękawie! Pyszny olej z pestek dyni to nie tylko kulinarny symbol jesieni, ale też prawdziwa kopalnia cynku. To właśnie ten minerał stawia na nogi nasze komórki odpornościowe i dodaje im energii do działania. Z kolei egzotyczny olej kokosowy kryje w sobie składniki, które nasz organizm potrafi zamienić w naturalną tarczę ochronną, skutecznie zniechęcającą wirusy i bakterie do dłuższego pobytu.
Ochrona od wewnątrz i witamina młodości
Nasza pierwsza linia obrony przed jesiennym wiatrem to skóra i błony śluzowe. Żeby nie pękały i nie wysuszały się od grzejących kaloryferów, potrzebują solidnej dawki nawilżenia oraz witaminy E. Często nazywa się ją witaminą młodości, ale to również wybitny strażnik naszej odporności. Świetne jej źródło znajdziemy w naszej kuchennej bazie, jaką jest dobrej jakości olej rzepakowy oraz promienny olej słonecznikowy. Jeśli jednak nasze śluzówki i skóra potrzebują szybkiego ratunku, z pomocą spieszy olej z wiesiołka – absolutny ekspert od łagodzenia podrażnień i regeneracji od środka. Z kolei o dobrą kondycję całego organizmu i wsparcie krążenia w te dni, kiedy najchętniej nie wychodzilibyśmy spod koca, zadba lekki olej z krokosza barwierskiego.
Wewnętrzna stabilność
Warto też ciepło pomyśleć o narządzie, który po cichu pracuje na naszą odporność każdego dnia – to wątroba. Gdy ona sprawnie pozbywa się wszystkiego, co nam nie służy, cały układ odpornościowy może skupić się wyłącznie na walce z wirusami. Wyjątkowym wsparciem w tych jesiennych porządkach jest olej z ostropestu, który naturalnie i bardzo delikatnie wspiera jej regenerację. A kiedy po długim, chłodnym spacerze marzymy tylko o tym, by się rozgrzać, doskonałym pomysłem będzie dodanie do swojego dania odrobiny oleju sezamowego. W azjatyckiej tradycji uważa się go za wspaniale rozgrzewający dodatek, który dodatkowo chroni nasze komórki przed jesiennym zmęczeniem.
Włączenie tych płynnych, złotych i zielonych skarbów do diety to czysta przyjemność i świetna zabawa smakami. Wystarczy polać nimi ulubioną surówkę, dodać do lekko przestudzonej zupy z dyni czy wymieszać z poranną owsianką. Należy pamiętać tylko o jednym, najważniejszym sekrecie – by zachować całą tę niesamowitą witaminową moc i realnie wesprzeć swoją odporność, niefiltrowane i nierafinowane oleje zawsze traktujemy z czułością i zjadamy wyłącznie na zimno.

